TRANSKRYPCJA VIDEO
Profesor wyraża obawy dotyczące wpływu niektórych substancji na zdrowie, w tym jodanu potasu i żelaza cianku dodawanego do soli, oraz genetycznie modyfikowanej soi. Podkreśla konieczność świadomego wyboru żywności, unikania przetworzonych produktów i preferowania naturalnych źródeł białka. Istotne są także dywersyfikacja zagrożeń związanych z żywnością oraz świadome podejście do wyboru produktów spożywczych. Problematyka dotyczy jakości żywności na rynku, braku kontroli nad substancjami szkodliwymi, przetwarzania mięsa, wpływu hodowli na jakość produktów, ograniczeń w dostępie do zdrowej żywności, kontrowersji związanych z badaniami nad GMO, lobby farmaceutycznym i zmianami w służbie zdrowia. Podczas dyskusji poruszono kwestie genetycznie modyfikowanej soi i jej wpływu na zdrowie. Profesor Seralini przeprowadził badania na szczurach, które sugerowały związek między spożyciem soi GMO a wzrostem zachorowalności na nowotwory. Praca naukowa została jednak wycofana z publikacji. Omówiono także obecność soi modyfikowanej w różnych produktach spożywczych, szczególnie w przetworach mięsnych. Podkreślono znaczenie świadomości konsumenckiej w kontekście zdrowego odżywiania i wyboru produktów spożywczych.
Żadna z tych strategii nie ma nic wspólnego z naszym zdrowiem. Powiem więcej i to może być uznane za oszołomstwo. W mojej opinii jest to świadome i celowe generowanie chorób. Żywność z Merkosuru będzie niejadalna. Do smażenia możemy stosować zwykłe oleje? Absolutnie nie. My pasztetową kupujemy kiełbaskę i nie wiemy, że tam są świerszcze. W ogóle nie wiemy, co tam jest. Prawie, że zawał to kosztowało. W sposób niepodważalny wychodzi zależność, że im więcej tłuszczów roślinnych w diecie, tym większa zachorowalność na nowotwory. Powoli, ale latami i skutecznie, a najlepszym tego dowodem jest tak czterokrotny wzrost zachorowalności na raka jelita grubego w ciągu 30 ostatnich lat. Pięciokrotny wzrost zachorowalności na nowotwory jelita w grupie 10-14-latków. Boże, u dzieciaków? 3,5-krotny w grupie 14-19 lat. To co pani mówi brzmi naprawdę zatrważająco.
Jak się bronić? Szukać żywności jak najmniej przetworzonej. Kilkunastu studentów wyleczyło się, sami się wyleczyli dietą z choroby leśnioskiego Crohna. Ja studentom zawsze mówiłam, że po pierwsze to co stworzyła natura, nasz organizm rozpoznaje, rozszyfrowuje, ma odpowiednie receptory i wykorzystuje z korzyścią dla zdrowia. To co produkuje człowiek robi dla biznesu. Zanim zaczniemy zapraszam was do wsparcia naszego podcastu. Zostań patronem w serwisie Patronite, klikając przycisk we wstrzyj na YouTube, na ByCoffee stawiając kawę lub bezpośrednią wpłatą na konto. Subskrybuj nas, daj łapkę w górę, zostaw komentarz i udostępniaj. Witam serdecznie Panią Profesor. Dzień dobry. Dzień dobry. Gościem dzisiaj jest Pani Profesor, doktor habilitowana Grażyna Cichosz,00:02:. 640 --> 00:02:04. 125 technolog z zakresu bezpieczeństwa żywności. Pani Profesor, pracowała Pani wiele lat naukowo i wykładała na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim. Od kilku lat jest Pani na emeryturze.
Czy w tym tkwi tajemnica, że jest Pani jedną z niewielu? osób, które mają odwagę mówić jak jest, że mają dekonspirować bardzo niedobre praktyki, którym poddawana jest nasza żywność i mówić o bezpieczeństwie żywności bez ogródek. Stać mi na to, bo po pierwsze mam duży staż, ponad 50-letni w pracy jako technolog żywności, po drugie od ponad 20 lat jestem specjalistą z zakresu bezpieczeństwa zdrowotnego żywności i żywienia. Jako technolog muszę mieć orientację, które dodatki,00:02:53. 654 --> 00:03:. 014 jak działają ze składnikami żywności, które są szkodliwe, które uszkadzają nasz00:03:. 014 --> 00:03:02. 014 mikrobiom, czy też struktury jelita. Generalnie to raczej studenci wymuszali na mnie uzupełnianie wiedzy swoimi dociekliwymi pytaniami. Niezależnie od uczelni olsztyńskiej pracowałam 10 lat w Wyższej Szkole Rehabilitacji w Warszawie na kierunku dietetyka. co dodatkowo poszerzyło moje zainteresowania w sposób niejako samoistny. Tak jak wspomniałam, pytania studentów mobilizowały mnie.
To świetnie to pokazuje, że młode pokolenie jest nie tylko dociekliwe, ale również dba o bezpieczeństwo, że zależy im na tym, żeby zdrowo się odżywiać. Tak, zwłaszcza, że w Warszawie miałam studentów w wieku 35+. Zdecydowana większość już po jakichś studiach i. . . Sporo osób z pierwszymi problemami zdrowotnymi. Uczelnia miała dobrą renomę, świetnych wykładowców i młodzi sami kombinowali, jakie suplementy zastosować w diecie, żeby się na przykład pozbyć obturacyjnej choroby płuc. I to działało. Kilkunastu studentów wyleczyło się, sami się wyleczyli dietą z choroby lesioskiego Crohna. Bo jak poznali tajemnicę biochemii, profesor Hanna Czeczot wykładała biochemię w zimowym semestrze. Później poznali zagrożenia, jakie wynikają ze stosowania żywności przetworzonej, wysoko przetworzonej w codziennej diecie. To sami potrafili funkcjonować i skutecznie pozbywać się problemów zdrowotnych.
Ale to też wynikało z ich doświadczeń życiowych i z metryki, bo jednak młodzież w wieku 19 lat. A młodzież 35-lecia, to są inne perspektywy. Panie profesorze, zaraz przejdziemy szczegółowo do tego. Natomiast dla mnie intrygujące jest to, co pani powiedziała, jak wchodziliśmy do studia, że tak wiele zależy od norm. i stale zmieniających się właśnie tych regulacji dotyczących żywności, które są zależne od polityków, od Unii Europejskiej, od naszych ministerstw itd. To jest przerażające, że nagle się okazuje, że jednym pstryknięciem, jednym podpisem można spowodować, że żywność z dnia na dzień, że producenci z dnia na dzień mogą poluzować normy bezpieczeństwa. Czy tak jest? Dokładnie. Dokładnie tak jest, przy czym Unia Europejska jest pasem transmisyjnym. Czego? Wszystkie zalecenia żywieniowe przychodzą zza oceanu. To są opracowania amerykańskie. Hipercholesterolową teorię miażdżycy wylansowali kto? Amerykanie.
Czyli te fejkowe normy cholesterolu, które później owocowały podawaniem statyn. Dokładnie. Kolejna, wysokowęglowodanowa dieta light, która miała odchudzać, spowodowała. . . Epidemię otyłości cukrzycy typu drugiego, to też opracowano w Stanach Zjednoczonych. 00:06:. 481 --> 00:06:07. 169 Kolejny dokument opracowany przez specjalistów WHO pod tytułem Globalna strategia walki z otyłością i cukrzycą. Jak znowu? Ze zdrowego rozsądku, bo w dokumencie uwzględniono zapotrzebowanie na tłuszcze, na węglowodany cukry, a o białku zapomniano. Przecież wiadomo, że białko jest głównym. . . jest składnikiem w naszym organizmie i jeżeli organizm ma funkcjonować, ma się odbudowywać, regenerować, detoksykować, to bez białka nie ma szans na to. To zdekonspirujmy. Kto te normy ustawiał? Kto te zalecenia przygotował? Lobbyści. W prawie żywnościowym jest zapisane, że celem tegoż prawa jest zdrowie człowieka, zdrowie konsumentów, a nawet ich interes ekonomiczny. Żebyśmy odżywiali się.
Tak, ale to jest teoretycznie, bo w praktyce jest wszystko dokładnie na odwrót. O czym już mówiłam, hipercholesterolowa, wysokowęglowodanowa, globalna strategia. Żadna z tych strategii nie ma nic wspólnego z naszym zdrowiem. Powiem więcej i to może być uznane za oszołomstwo. W mojej opinii jest to świadome i celowe generowanie chorób. Dlaczego? Skutkiem zamiany tłuszczów zwierzęcych w diecie. olejami i margarynami był ponad pięciokrotny wzrost zachorowalności na nowotwory w ciągu 40 lat. Obserwowała Pani ten proces? To znaczy, to są dane z dokumentów. Ale to działo się już za naszego życia. To się działo od lat 60. Wszystko jest zapisane w dokumentach. Notabene dzięki dziennikarzom Rzeczpospolitej w 2007 roku otrzymałam dane, w jaki sposób w grupie mężczyzn i kobiet rosła zachorowalność. na nowotwory. Naniosłam na ten wykres informacje, jakie tłuszcze, w jakim okresie spożywano.
To nie są najdokładniejsze metody, to są szacunki. Ale w sposób niepodważalny wychodzi zależność, że im więcej tłuszczów roślinnych w diecie, tym większa zachorowalność na nowotwory. Czyli mamy takie współwystępowanie albo związek przyczynowo-skutkowy. To znaczy stwierdzenie korelacji w badaniach nie jest argumentem naukowym. To jest hipoteza, którą trzeba udowodnić i dowody na to, że utlenione oleje są rakotwórcze, a margaryny zwiększają ryzyko cukrzycy typu drugiego, te dowody pochodzą z lat 80. W 93 roku opublikowano świetne publikacje, między innymi profesor ze Szwajcarii i Amerykanie, wszystkie mechanizmy, wszystkie etapy utleniania olejów i przełożenie na stan naszego zdrowia. Utlenione oleje są aktywne na każdym etapie transformacji nowotworowej. Trzeba przyznać, że w ciągu tych kilkudziesięciu lat średnia długość życia uległa wydłużeniu, w przypadku Polski o 7 lat, ale w tej chwili ta tendencja się odwraca dokładnie w drugą stronę.
W ciągu 30 lat ostatnich w Stanach Zjednoczonych średnia długość życia się skróciła o lat 6. I sądzi pani, że może to mieć właśnie związek z chorobami przewlekłymi i tą straszną dietą, fatalną dietą. Dokładnie tak, bo jemy w większości to, co nam szkodzi. W sytuacji, kiedy mamy niedobory białka, a mamy wszyscy, bez wyjątku, w 2019 roku opublikowano badania Oxford Epic, w których wykazano, że niezależnie czy mięsożercy, czy rybożercy, czy wegetarianie, czy weganie, wszyscy spożywali mniej niż 17% energii w postaci białka. najmniej weganie, bo tylko 11%, wówczas organizm nie ma szans na zregenerowanie śluzówki, na zregenerowanie układu odpornościowego i na funkcjonowanie szarych komórek. Nie bez powodu ktoś wymyślił, szczerze mówiąc, nie wiem kto, powiedzenie, że życie jest formą istnienia białka, bo jest. Dobrze, no to zacznijmy powolutku, bo chciałabym, powiedziała pani o olejach, to rozwijmy ten temat.
Kwestia podmianki tych naturalnych białek i tłuszczów na oleje nie wzięła się znikąd. Towarzyszyła temu pewna kampania, nazwijmy to propaganda. Pranie mózgu. To było pranie mózgu. Gary Taubes, dziennikarz śledczy, Amerykanin, w swoich książkach wykazał, w jaki sposób zmanipulowano hipercholesterolową teorię miażdżycy, nie przedstawiając żadnych merytorycznych dowodów na miażdżycotwórcze działanie tłuszczów zwierzęcych, nie przedstawiając żadnych merytorycznych dowodów na prozdrowotne działanie olejów czy margaryn. Po prostu za pieniądze producentów olejów, a oleje były wówczas siedmiokrotnie tańsze niż masło. Wypromowano coś, co jest jedną wielką ściemą. W mojej opinii największy przekręt dietetyczny XX wieku. To właśnie oleje. Oleje mają to do siebie, że się bardzo szybko utleniają. Mało tego, utleniają się w postępie geometrycznym, czyli 10-100 tys. razy, proporcjonalnie do zawartości wielonienasyconych kwasów tłuszczowych i ilości wiązań nienasyconych.
W tej teorii hipercholesterolowej w ogóle nie uwzględniono zapotrzebowania człowieka na kwasy wielonienasycone, na kwasy jednonienasycone i na kwasy nasycone. Proporcje tych kwasów w naszym organizmie, w tkance tłuszczowej, w tkance tłuszczowej podskórnej są dokładnie takie same jak w słonince. 50% kwasu oleinowego jednonienasyconego, 40% nasyconych i. . . Niecałe 10% kwasów wielonienasyconych, a wciskano nam ciemnotę,00:12:. 309 --> 00:12:02. 610 że są to nasycone tłuszcze zwierzęce. No jakie nasycone, jeżeli 60% składu stanowią kwasy nienasycone? Pani profesor, po tej dawce specjalistycznej wiedzy przejdźmy do konkretów. Jakie wnioski dla nas? Co należy zrobić? No bo jeżeli pani twierdzi, że to jest ściema, że to była propaganda, że to było wszystko sztucznie wymyślone pod konkretnych producentów i lobby przemysłowe. wymusiło na politykach, na tych, którzy mają dbać, czy są powołani do tego, żeby dbać o nasze bezpieczeństwo żywnościowe, dokonali takiej podmianki.
To co dla nas z tego wynika? Jak mamy postępować? To znaczy małe uzupełnienie. Polityków musimy potraktować łagodnie. Opiniotwórcze środowiska naukowe podpisały się pod tym. Boże, to jeszcze gorzej. To jeszcze gorzej, bo my do polityków mamy ograniczone zaufanie po tym wszystkim, co00:12:58. 467 --> 00:13:. 467 widzimy od wielu,00:13:. 467 --> 00:13:02. 467 wielu lat, ale na miłość Boga. Właśnie tym ostatnim kryterium jest badania, bo wybitni naukowcy powiedzieli. Plandemia covidowa udowodniła, co są warte badania naukowe. Wystarczy zmienić współczynnik zależności i uzyskuje się wyniki, jakie się chce. Ja pracowałam wystarczająco długo, żeby wiedzieć, jakie przekręty można robić. Więc środowiska naukowe w Polsce w 1996 roku podpisały się pod dokumentem, który zatytułowano Polski Konsensus Tłuszczowy. W 1999 roku. . .
Co tam było w tym dokumencie? W tym dokumencie było, że tłuszcze roślinne są zdrowe, a zwierzęce nasycone, chociaż one nie są nasycone, powodują miażdżyce. Nie było na to dowodów, bo podwyższony poziom cholesterolu we krwi wcale nie świadczy o miażdżycy. Czyli konsensus, polski konsensus tłuszczowy z lat 90-tych był błędny. Ale pocieszeniem może być to, że wszystkie kraje takie dokumenty sporządziły. W 1999 roku podpisano drugi konsensus tłuszczowy. Mnie to nie pociesza. Przy czym drugi konsensus tłuszczowy już był podpisany przez prawie połowę mniej osób utytułowanych. Czyli część osób zainteresowała się problemem, postudiowała literaturę, która wówczas już była ogólnie dostępna. Skandynawowie najwięcej w tym zakresie badań przeprowadzili i wycofali się. A w 2011 roku wymyślono Polski Konsensus Tłuszczowy nr 3, zgodnie z którym dzieci miały jeść wyłącznie oleje i margaryny.
Sanepid już dostał dyspozycję, że w szkołach nauczyciele mają sprawdzać, czy przypadkiem ktoś nie stosuje masła. Ale to się udało zablokować. Dzięki mojej opinii, którą pisałam nocą, prawie że w przeddzień, w poniedziałek rano miał być konsensus zatwierdzony, a ja z soboty na niedzielę pisałam opinię. I gdybym nie wysłała w niedzielę po południu informacji do lekarzy z Wrocławia, Łodzi i ze Szczecina, gdyby lekarze pediatrzy nie wzięli udziału w głosowaniu, podejrzewam, że nocą jechali do Warszawy, no to pewno trzeci konsensus. tłuszczowy byłby zaklepany. To brzmi jak scenariusz sensacyjnego odcinka. To proszę przypomnieć, jak to było. Nagle ni stąd, ni zowąd ktoś w normach żywnościowych czy wżywieniowych chce coś tam podmienić, tak? Dociera ta informacja do Pani? W okolicznościach takich, że mi prawie, że zawał to kosztowało.
Jako, że miałam w piątki po południu zajęcia na studiach niestacjonarnych, to miałam wyłączony telefon. Jak mój mąż wtargnął na salę wykładową, no to nogi się pode mną ugięły, zwłaszcza, że dzieci były w drodze do Austrii albo do Szwajcarii na narty. A wcześniej mieliśmy wypadek samochodowy. 00:16:. 354 --> 00:16:06. 221 No więc na konsultacje społeczne, zgodnie z prawem, jest miesiąc czasu. I autorzy tegoż konsensusu powinni miesiąc przed podjęciem decyzji powiadomić różne środowiska opiniotwórcze, głównie producentów mleka. Agencje związane z mleczarstwem. No tak, masło i tak dalej. Te agencje dostały informacje w piątek o godzinie 12-13, a przegłosowanie sprawy miało się odbyć w poniedziałek rano. Przegłosowanie gdzie? Na komisjach sejmowych? Nie, w Warszawie, podejrzewam, że to było w Instytucie Żywności i Żywienia. Ja już po tylu latach niekoniecznie pamiętam. Rozumiem.
Miało być zaklepane, dyspozycje do sanepidów już były wysłane wcześniej. Dobrze, ale czy takie coś nie powinno przejść przez Sejm? Nie. To wystarczy, że te normy i te wytyczne idą stamtąd, tak? Dokładnie. Są agencje rządowe, które za to odpowiadają. Rozumiem. O tym, że oleje roślinne są szkodliwe dla zdrowia najmłodszych, wiadomo od wczesnych lat 90. Takie najbardziej znamienne publikacje ukazały się w 93. roku, a konsensus zatwierdzano w 11. Więc autorzy tego konsensusu nie mogli nie znać tych dokumentów. W odpowiedzi na te dwie publikacje dotyczące szkodliwości olejów w diecie najmłodszych zorganizowano w Stanach Zjednoczonych w 1993 roku konferencję Okrągłego Stołu. I tam w sposób jednomyślny wszyscy uczestnicy, a było tam kilkadziesiąt osób, zgodzili się z tym, że w diecie kobiet ciężarnych, w diecie kobiet karmiących, w diecie dzieci do lat czterech.
Musi być tłuszcz mlekowy, bo nie ma zdrowszego tłuszczu. A mimo to próbowano przeforsować trzeci konsensus tłuszczowy no i podtruwać dzieci, bo przecież dzieci są najbardziej wrażliwe na prozapalne działanie tych składników, które są w olejach czy w margarynach. To się dzieje w 2011 roku. Zwracam się do naszych widzów, żeby w komentarzach napisali, kto wtedy był ministrem zdrowia. Pani się uśmiecha. Nie sprawdzałam. No to sprawdźcie, kto wtedy był szefem Komisji Zdrowia w Sejmie i kto wtedy był ministrem zdrowia. Ale mówi pani, że to nie bezpośrednio było zależne od samych polityków, tylko to właśnie te środowiska naukowe zgromadzone właśnie w tym Instytucie Żywienia, w tych ciałach, które odpowiadają za bezpieczeństwo żywności, diety Polaków. Na pewno w tym trzecim konsensusie tłuszczowym brali udział naukowcy.
naukowcy z Instytutu Matki Dziecka, z Centrum Zdrowia Dziecka i najprawdopodobniej ówczesny Instytut Żywności i Żywienia. I chcieli to klepnąć. I chcieli to klepnąć. I co się wydarzyło? Jak pani to zablokowała? Jednoosobowo. Północy spędziłam z laptopem, napisałam opinię niezbyt obszerną, trzydzieści kilka cytowań i to by się. . . To by nie miało żadnego znaczenia, gdyby mnie zaskoczyła w niedzielę po południu, że trzeba wysłać kompetentne osoby, które wezmą udział w głosowaniu i to przyblokują. Więc nie wiem szczerze mówiąc kto był, ale dwa głosy zdecydowały o tym, że tego nie przegłosowano. Dwa, tylko dwa. Chwała Bogu. Dobrze, to teraz co dla nas z tego wynika? Jak w takim razie ma zachowywać się matka, karmiąca, kobieta w stanie błogosławionym? i małe dzieciaczki, i ktoś, kto ma w domu pociechy w wieku do 4 lat.
Ja studentom zawsze mówiłam, że po pierwsze, to co stworzyła natura, nasz organizm rozpoznaje, rozszyfrowuje, ma odpowiednie receptory i wykorzystuje. Z korzyścią dla zdrowia. To co produkuje człowiek, robi dla biznesu. I jak ktoś ma wątpliwości, to warto sobie przypomnieć, czym karmiły nas babcie, czy prababcie, jeśli idzie o młodsze pokolenie. Z tym, że problem polega na tym, że takiej żywności nie ma. Ona jest niedostępna, zwłaszcza w dużych miastach, w supermarketach. Ale skąd kwestia tych tłuszczów i dotyczące tego napięcia, jak jest pomiędzy tymi tłuszczami technicznymi robionymi przez przemysł. Mówimy o olejach, bo uwaga. Sprawa nie dotyczy oliwy z oliwek. Dokładnie. Dlatego oliwy nie kwalifikujemy jako olej, tylko mówimy o oliwie. Dobrze, dziękuję. Oliwa nie jest rafinowana. Wszystkie oleje zawierają antyoksydanty. Zawierają tokoferole, to są różne formy witaminy E.
Zawierają tokotrienole, to są takie związki, które aktywują te tokoferole. Osiem związków współdziała ze sobą, niczym zespół muzyczny. Zawierają różne formy karotenoidów, zawierają skwalen i te związki powodują,00:20:58. 053 --> 00:21:. 053 że olej jest mętny. 00:21:. 053 --> 00:21:. 576 Oliwa z oliwek nie jest klarowna. A konsument chce mieć złocisty, przezroczysty, lśniący, wabiący wzrok olej rafinowany. Zresztą oleje rafinowane mają zdecydowanie dłuższą trwałość. Ale w procesach ich produkcji stosowane są temperatury 220-270 stopni Celsjusza, bielenie, rafinacja. To wszystko powoduje, że zamiast wielonienasyconych kwasów rzekomo prozdrowotnych, chociaż one nie są prozdrowotne, kiedy są stosowane w nadmiarze, mamy produkty ich utlenienia. I produkty utlenienia wielonienasyconych kwasów tłuszczowych inicjują proces nowotworowy. Więc co bym radziła konsumentom? Nie słuchać reklam. Studiować stare podręczniki. Bo ja ilekroć coś piszę. . . Wyczytałam, że 3 gr chlorku sodowego nasz organizm potrzebuje.
Coś mi to nie pasowało. 00:21:53. 781 --> 00:22:. 625 Sięgnęłam na półkę w antykwariacie, w szafie w garażu,00:22:. 711 --> 00:22:02. 609 wyciągnęłam książki z lat 70. No i tam piszą, że 5-6 gram chlorku sodowego potrzebujemy. Mam świetną konsultantkę biochemiczną. Zaraz do soli przejdziemy, Pani profesor. Muszę jednak porządkować sytuację. Dokończmy sprawę z tymi tłuszczami, dokończmy sprawę z tym. Uwaga, wystrzegamy się w diecie codziennej tych pięknych, klarownych olei. Nie dotyczy to dobrej oliwy z oliwek, która właśnie ma mętne takie zabarwienie, jest ciemniejsza, zielona i tak dalej. Tu się trochę ucieszyłem, bo mielibyśmy koncentrację wojsk greckich na granicy z Polską. Ale tutaj przynajmniej uwielbiam oliwę jako taką i w ogóle uwielbiam dietę, to jak Grecy jedzą. ale wróćmy do tego, czyli do smażenia możemy stosować zwykłe oleje? Absolutnie nie.
Boże, to na czym smażymy? Absolutnie nie. Jak już wspomniałam, proces utleniania przebiega w postępie geometrycznym proporcjonalnie do zawartości wielonienasyconych kwasów i ilości wiązań nienasyconych. O tym, że olej lniany nie nadaje się do smażenia, większość ludzi wie. Zresztą olej lniany ma pewną zaletę. Mianowicie przy jego tłoczeniu pozostają resztki białka i on jak traci swoją ważność, okres przydatności do spożycia, to po prostu gorzknieje. Te resztki peptydów i białek gorzknieją i mamy już sygnał ostrzegawczy, a w rafinowanych olejach tego nie ma. Olej rzepakowy absolutnie nie nadaje się do smażenia, bo zawiera dużą ilość kwasu alfa-linolenowego, który ma aż trzy wiązania nienasycone. Boże, mówi pani coś? Co dla większości ludzi będzie brzmiało jak herezja. No przecież olej rzepakowy jest głównym właśnie takim produktem stosowanym do smażenia. Absolutnie nie. Ze względu na wysoką zawartość kwasu alfa-linolenowego z trzema wiązaniami nienasyconymi.
Czyli na czym smażymy? Olej rzepakowy można, jeżeli ktoś lubi, w ilości jedna łyżka, pięć gram, na zimno zastosować do surówki. Zapotrzebowanie naszego organizmu na wielonienasycone kwasy to jest 5 gram dziennie. No to dobrze, ale możemy oliwką to zamienić. Oczywiście. Oliwa z oliwek jest na pewno zdrowsza, bo zawiera te naturalne antyoksydanty. Poza tym, moment, poza tym oliwa ma zupełnie inny skład kwasów tłuszczowych. Oliwa zawiera tylko 0,9% kwasu alfa-linolenowego, tego najbardziej podatnego na utlenianie. i zawiera. . . Prawie 70% kwasu oleinowego z jednym wiązaniem nienasyconym, no więc się nie utlenia tak szybko. Czyli zwracam się do naszych widzów, nie musicie pamiętać nazw tych kwasów, ale pamiętajcie, że jak zanim wlejecie ten olej rzepakowy do sałatki, to jeżeli jest oliwa, sięgnijcie raczej po oliwę, a nie po olej. Dobra, druga rzecz, wśród olejów są bardzo różne.
Mamy rzepakowe, słonecznikowe, olej z awokado, z różnych źródeł. źródeł, źródła. Które są lepsze, które gorsze? To znaczy tak, im więcej zawiera kwasu omega-6 linowego. A to jest napisane gdzieś tutaj na opieku? Nie, ale to można znaleźć w internecie. Przecież młodzież się nie rozstaje z telefonami. No właśnie, przynajmniej tutaj jakaś. . . Więc im więcej kwasu omega-6, tym większe ryzyko dla zdrowia, bo ten kwas działa prozapalnie. Prozapalnie działa na etapie życia płodowego, we wczesnym dzieciństwie, nie tylko na seniorów w moim wieku. Nam wmówiono, że oleje są zdrowe, bo nie uwzględniono w ogóle zapotrzebowania na poszczególne kwasy tłuszczowe. Jak już wspominałam, skład tkanki tłuszczowej jest taki sam jak w oleju, jak w smalczyku i jak w oleju palmowym. 00:25:56. 488 --> 00:26:. 754 Olej palmowy dyskredytowany ostatnio wcale nie był taki najgorszy,00:26:.
832 --> 00:26:05. 816 dlatego że nie zawierał dużo kwasów wielonienasyconych, ale może wrócimy jeszcze do tej oliwy z oliwek. Oliwa z oliwek ma tylko 0,9% kwasu z trzema wiązaniami nienasyconymi. I to jest ten kwas, który się najszybciej utlenia. Źródłem kwasów omega-3 w diecie mieszkańców basenu Morza Śródziemnego są ryby i owoce morza, które są zjadane przez nich w ilościach 3-4-krotnie większych niż wśród nas. Mają dostęp. Więc mają. . . odpowiednią ilość kwasów omega-3 biologicznie aktywnych, pochodzących z ryb i owoców morza. Te kwasy nie wymagają przekształceń w organizmie człowieka. Poza tym w oliwie jest dużo mniej kwasu omega-6 niż w oleju rzepakowym, a zwłaszcza słonecznikowym. Dzięki temu w diecie śródziemnomorskiej proporcje kwasów omega-6 do omega-3 są optymalne dla naszego zdrowia. Bliskie 4 do 1. A jeszcze po II wojnie światowej w diecie. . .
Europejczyków, proporcje kwasów omega-6 do omega-3 wynosiły 1 do 1. Ale nie jedliśmy wtedy olejów, ani margaryn. Tylko stosowałyśmy smalec. Tak, dokładnie. Na boczku różne smażenia. A, jakie pyszne. I co? I masło. I masło. Najzdrowszy tłuszcz w naszej diecie. Najzdrowszy tłuszcz w naszej diecie. Ale był dyskredytowany przez lat kilkadziesiąt. No. . . i ludzie generalnie boją się cholesterolu, boją się nasyconych kwasów tłuszczowych zupełnie bezpodstawnie. Czyli wiadomo jakie wnioski, wystrzegajmy się olejów, oliwa z oliwek, masło, smalec i wszystkie tego rodzaju tłuszcze pochodzenia zwierzęcego. Jeszcze są takie szczególne tłuszcze. Olej z czarnuszki, olej z wisiołka, z pestki czarnej porzeczki, które zawierają. . . Taki składnik, który nie występuje powszechnie w olejach. Kwas nie alfa, tylko gamma linolenowy działa prozdrowotnie.
To znaczy on działa w ten sposób, że blokuje przemiany tego kwasu omega-6, którego mamy w diecie za dużo. Więc jeżeli ktoś ma stany zapalne w organizmie, a podejrzewam, że większość z nas nie ma, bo producenci żywności o to dbają. Więc olej z czarnuszki, olej z wiesiołka, olej z pestki. Z pestek, tak. Winogrona nie mają tego kwasu. Z czarnej porzeczki. To są trzy oleje, które nie wiem jakie są ich ceny, ale te oleje, te oleje można oczywiście na surowo stosować. Ale stosować jako lekarstwo, jako uzupełnienie. Jako lekarstwo. A nie jako lekarstwo. Jako drzewo do smażenia. Jako lekarstwo działające przeciwzapalnie. Ale zdecydowanie lepiej przeciwzapalnie działają tłuszcze. ryb i ssaków morskich, a to wynika z tego, że są tam obecne kwasy wielonienasycone z pięcioma i z sześcioma wiązaniami nienasyconymi.
Oprócz tego są bezcenne składniki takie jak skwalen, lipidy eterowe, jeden z niewielu składników, który działa antynowotworowo. Więc po prostu zagrożenia trzeba dywersyfikować. Na pewno nie wolno smażyć na oleju słonecznikowym, nie wolno smażyć na oleju rzepakowym. Sojowy chyba u nas nie jest popularny, bo zwiększa ryzyko astmy. Generalnie tłuszcze zwierzęce, bo tłuszcze zwierzęce są najlepszym źródłem antyoksydantów, witamin A, D, E, K, skoniugowanego kwasu linolowego, a bez tego nasze komórki są bezbronne. Panie profesorze, jedziemy dalej. Rozmawialiśmy o soli. To co mamy w solniczce, często w restauracjach, prawda, przynosi nam kelnerka, jak wołamy albo stoi na stole. Piękny, biały, regularny proszeczek, który się w ogóle nie zbryla, dajemy sobie do naszych potraw. Czy to jest zdrowe? Zależy co w tej solniczce się znajduje. Obawiam się, że w solniczce znajdzie się. . .
Najbardziej prawdopodobne jest to, że znajduje się tam sól z dodatkiem jodanu potasu i żelazo cjanku potasu. Ten drugi stosowany jest jako antyzbrylacz. W 2010 roku dopuszczono dodawanie jodanu potasu do soli. Kto dopuścił? Minister Zdrowia. Proszę sprawdzić w komentarzach, kto był ministrem zdrowia w 2010 roku. Wrzesień albo październik był, w 2010 roku. Chyba wrzesień, ale to nieważne. W każdym razie nie ma to ze zdrowiem absolutnie nic wspólnego. Jodowanie soli kuchennej stosowano w Polsce od wczesnych lat 90. i w ciągu kilkunastu lat niemal trzykrotnie spadła zachorowalność na choroby00:30:59. 727 --> 00:31:. 321 tarczycy. w ciągu kilkunastu lat, ale komuś to przeszkadzało. Więc jodek potasu zastąpiono jodanem, a pretekstem do tej podmiany był fakt, że jodek rzeczywiście dosyć szybko się rozkłada, natomiast jodan jest stabilny.
Jest stabilny po dodaniu do soli, ale pominięto całkowicie fakt jego szkodliwego działania na nasz organizm. Jodan potasu generuje stan zapalny w jelitach. Co to oznacza? W zasadzie wszyscy się domyślają. Stan zapalny w jelitach to jest osłabienie układu odpornościowego, bo przecież 70% odporności generowane jest w jelitach. Stan zapalny w jelitach może prowadzić do rozszczelnienia jelita. A jak się manifestuje? W pierwszej kolejności to są problemy jelitowe, a w dalszej kolejności choroby autoimmunologiczne, łącznie z chorobami psychicznymi. 00:31:57. 365 --> 00:32:. 521 Bo jeżeli różne antygeny, białka, aminokwasy dostają się przez nieszczelne00:32:. 521 --> 00:32:02. 521 jelito, do układu krążenia i trafiają na przykład do struktur mózgu, no to mamy tragedię. I to jest to, co obserwujemy w ciągu ostatnich lat. To jest to, co obserwujemy, ale to jest jeszcze jedna strona medalu.
Druga strona medalu z tej soli polega na tym, że żelazo cianek potasu, dodawany jako antyzbrylacz, w kontakcie z kwasem solnym w naszym żołądku, wytwarza cianowodór. Co prawda w przepisach unijnych zapisano, że te stężenia cianowodoru, które powstają w związku z wykorzystywaniem soli wzbogaconej w jodan i żelazo cianek, nie są szkodliwe, ale nie do końca jest to prawdą. Papier wszystko przyjmie. Papier wszystko przyjmie, to znaczy byłyby nieszkodliwe, gdybyśmy taką sól stosowali raz na jakiś czas. Organizm sobie poradzi. Z tym jodanem, z tym wszystkim. Natomiast w sytuacji, kiedy stosujemy to non stop. I jeszcze w dodatku mamy w diecie utlenione, glikowane, nitrozowane białka, między innymi pod wpływem tej soli, to te wszystkie efekty się kumulują.
Czyli, dobrze, jaka praktyczna dla nas stąd wiedza wychodzi? Co się stało? Czyli nagle ktoś jednym rozporządzeniem dopuścił stosowanie tych innych dodatków do soli, tych antyzbrylaczy, które zawierają cjanek. No samo fakt, że zawiera coś cjanek, to w ogóle skóra cierpnie. I teraz. . . Co możemy zrobić? Jak rozpoznawać sól jedną od drugiej? Zawsze jest podana informacja na opakowaniu. I po prostu nie pozostaje nam nic innego, bo sól z dodatkiem jodku potasu zniknęła. W Czechach można kupić. Takową w Polsce nie. Zresztą może się mylę, bo to się zmienia z dnia na dzień. Po prostu nie kupować soli z dodatkiem jodanu potasu i antyzbrylacza pod znakiem E. 00:33:53. 946 --> 00:34:. 353 Opinia, decyzja podjęta na podstawie ekspertyzy, bo tak się składa, że tą00:34:. 353 --> 00:34:02. 353 ekspertyzę udało mi się zdobyć.
Decyzja była absolutnie bezpodstawna, bo autorzy ekspertyzy napisali wprost, że jodan generuje stany zapalne w obecności innych prooksydantów. Jeżeli mamy żywność, której zawartość witamin jest kilkukrotnie mniejsza, to działanie prooksydantów jest nieuniknione. A przecież lekarze są biochemikami. Ministrem Zdrowia był lekarz. Wtedy? W 2010 roku? Ktoś, kto dopuścił do stosowania ten szkodliwy produkt? Dokładnie. Specjaliści z zakresu medycyny pracy, bo przejrzałam publikacje, twierdzą, że. . . Nie da się określić, zdefiniować dopuszczalnego poziomu żelazu, cianku i cianowodorów w materiale biologicznym, bo każda, nawet najmniejsza ilość jest toksyczna i ta toksyczność polega na blokowaniu kilkudziesięciu enzymów z grupy oksydoreduktas. Aktywność tych enzymów jest ograniczona w 50, a nawet w 100% i dochodzi do sytuacji, że z utlenowanej krwi nasze tkanki nie mogą pobierać tlenu. A najbardziej wrażliwy na niedobór tlenu jest co? Mózg i serce. I dowody na szkodliwe działanie tej soli już są.
Z częstotliwością co 4 lata w krajach OECD sprawdza się potencjał intelektualny. Ludzi w sile wieku 24-40 lat. W opublikowanych w 2024 roku wynikach badań wykazano, że od dwud. . . 2012 roku, w ciągu 12 lat, potencjał intelektualny ludzi w sile wieku, Polaków, zmalał aż o 30%. A fakt, że mieszkańcy Chile wypadli jeszcze gorzej, jest raczej wątpliwym pocieszeniem w tej sytuacji. 00:35:56. 913 --> 00:36:. 804 To jest świadome, celowe osłabianie potencjału intelektualnego i potencjału00:36:. 804 --> 00:36:02. 804 zdrowotnego. Matko jedyna. Czyli uwaga. Teraz zalecenie dla Państwa. Idziemy do kuchni, sprawdzamy co mamy w solniczce. Jeżeli jest tam ten taki regularny bielusieńki proszeczek, cieniusieńki, o małych kryształkach i kompletnie, który mimo, że stoi w mniej lub bardziej wilgotnym miejscu, kompletnie się nie zbryla, to jest podejrzenie, że. . .
że jest to sól z dodatkiem antyzbrylacza w postaci żelazo-cjanku. To znaczy. . . Też nie można demonizować totalnie, bo jeżeli zjemy 30 czy 40 migdałów, to też ten cianowodór powstaje. Ale ja nie znam kogoś, kto na raz zjada 40 migdałów. Bo więcej niż 40 nie wolno, dlatego ten przedział zjadł. Inaczej, nie znam kogo, żeby tak siadł. Zjada się kilkanaście. Zjada się kilkanaście. Ostrożnie z migdałami. Nie, ale ile razy w roku jemy te migdały? No właśnie. Więc jeżeli jest to sporadyczne. to organizm sobie poradzi, natomiast sól stosujemy non stop. Ta sól jest stosowana najprawdopodobniej również w przemyśle spożywczym. Jeżeli mamy mięso czy przetwory mięsne z tą solą, to wartość odżywcza maleje o 30%, co wyniki badań.
A utlenione aminokwasy, w pierwszej kolejności utleniają się aminokwasy siarkowe, są też toksyczne. Więc mimo iż ten. . . Jodan i żelazo cianek są rzeczywiście w niewielkich ilościach. Mimo iż tej soli nie używamy dużo, no 3-4 gramy dziennie, to kumulują się efekty utlenionych aminokwasów z żywności solonej taką solą. Kumulują się efekty toksycznego działania jodanu, to będą w pierwszej kolejności stany zapalne tarczycy i przewodu pokarmowego. I kumulują się efekty żelazo cianek, czyli niedotlenienie tkanek z mózgiem i mięśniem sercowym na czele. Panie profesor, więc właśnie, bo ja teraz dopiero sobie uświadomiłem, że to, że my wyrzucimy z własnych solniczek i nie będziemy w kuchni stosowali tej soli, bo będziemy stosowali tą sól, która jest wskazana, ta z grubszymi kryształkami, nawet nazywa się morska czy kłodawska? Kłodawska. Kłodawska.
To jest sól, której złoża około kilkanaście, nie kilkanaście, kilkadziesiąt milionów lat temu powstały. Każda Sulu. Kamienna wydobywana z ziemi będzie lepsza od morskiej. Chodzi o zanieczyszczenie środowiska. Miliony lat temu środowisko nie było tak zanieczyszczone jak aktualnie, więc sól morska będzie zawierała to wszystko co jest w wodzie morskiej. No tak. Bo na tych kryształkach absorbują się i bifenyle, i dioksyny, i metale ciężkie, wszystko co w tej wodzie jest. A jaki jest stan akwenów? Czyli wieliczka kłodawa, pod warunkiem, że nie zawiera antyzbrylacza i jodanu. No dobra, no to jeżeli my dbamy o to, co mamy w kuchni i zabezpieczymy sobie te wskazane przez panią profesor, no sól z tych wskazanych źródeł, no ale to nie wystarczy, bo idąc po wędlinkę do sklepu, idąc po chleb, idąc po. . . po. . .
Ser. Ser dojrzewający. Ser. Chleb, wędlina, chipsy, wszelkie rodzaje takie przekąski i tak dalej, słone. Matko jedyna. Czyli to, że zami zadbamy u siebie w domu nie oznacza to, że nie będziemy wystawieni na ekspozycję tych szkodliwych substancji. Tylko zmniejszymy ryzyko. Uniknąć się tego nie da. Można jedynie dywersyfikować zagrożenia, bo ich wyeliminowanie jest po prostu niewykonalne ze względu na jakość żywności dostępnej w ofercie handlowej. Obserwowała Pani jak ten proces nasila się? Obserwowała Pani, Pani tak długo pracowała już tam na uczelni, że widziała Pani jak te, po pierwsze jak te normy się zmieniały, a po drugie jak producenci poczynali sobie coraz śmielej, coraz bardziej bezczelnie. Znaczy nie bez powodu branżę mięsną przejęły zachodnie koncerny. Polscy producenci to są małe zakłady, nie wiem jakie mają udział w rynku, ale podejrzewam, że nie więcej jak 10-15%.
A wszystko produkują zachodnie koncerny, które zresztą nawet prawa żywnościowego nie przestrzegają, bo zgodnie z prawem żywnościowym na każdym produkcie powinna być podana zawartość białka. Co prawda z tego parametru nic nie wynika, bo my nie wiemy, czy to jest białko zwierzęce pełnowartościowe, czy białko zwierzęce utlenione, glikowane, nitrozowane, czy roślinne, które nie jest trawione, czy toksyczne białko sojowe, czy robale, bo też są takowe. Białeczka stosowane, niestety prawo unijne na to pozwala i tylko na Węgrzech jest przepis, że musi być podana o tym informacja. Nasi rządzący, zresztą żadna ekipa nigdy o to nie dbała, żeby Polacy się zdrowo odżywiali. Rozwiniemy to, wróćmy do tego białka. Czyli Węgry zabezpieczyły sobie, zadbały o to, żeby na opakowaniu mięsa i produktów mięsnych, które kupuje się w. . . powszechnie w sieciach handlowych, były wyszczególnione typy białka, tak? Nie.
Zastrzegli sobie nazwę robaków, z których białko jest dodawane. I że trzeba to zaznaczyć. Tylko tyle. I już konsument ma sygnał. Czyli kupujemy pasztetową, kupujemy kiełbaskę i nie wiemy, że tam są świerszcze. W ogóle nie wiemy, co tam jest. W ogóle nie wiemy, co tam jest, bo producenci. . . Nie informują. A co może być? Więc tak, jako źródło białka najczęściej, w największych ilościach jest stosowana00:41:58. 069 --> 00:42:. 069 genetycznie modyfikowana soja,00:42:. 069 --> 00:42:. 327 bo nie ma tańszego źródła białka. 00:42:. 772 --> 00:42:02. 569 Genetycznie modyfikowana soja? A innej nie ma. Unia Europejska podobno jest bezpieczna, jest wolna od tych genetycznie modyfikowanych substancji. No gdyby to był 1 kwietnia, to bym wiedziała w jakiej kategorii to stwierdzenie zakwalifikować. Unia Europejska. przyjęła takie kryteria, że GMO przestało być GMO.
To znaczy? Mianowicie, po akcji, po protestach akta, po zamknięciu Julio Assange'a, po dezercji jego kolegi dziennikarza do Moskwy, bo bali się o życie, po ujawnieniu depesz dyplomatycznych między Unią a. . . No słyszymy, pamiętamy Wikileaks, cała ta historia. Wikileaks, dokładnie o Wikileaks mówię. Zmieniono kryteria i produkt, który zawiera mniej niż 0,9% białka genetycznie zmodyfikowanego nie jest GMO. Tak sobie zrobili. I wbrew temu, że większość ludzi jest przekonana, że te protesty cokolwiek zmieniły, jemy GMO wszędzie, gdzie to jest tylko możliwe, a najwięcej w przetworach. Polska nie jest wyjątkiem, cała Unia Europejska. I Stany Zjednoczone, bo tam się to zaczyna. Jemy do 20% białka w przetworach mięsnych. Te dane są nieosiągalne. Dzięki moim studentom niestacjonarnym je mam, bo wybierali sobie sami tematy seminariów. Wybierali takie tematy, które były związane z pracą zawodową. Świetni ludzie, chwała Bogu.
No bo na studiach niestacjonarnych są już ludzie z pewnym doświadczeniem, myślący, posiadający rodziny. No generalnie na studiach stacjonarnych zawsze miałam lepszych, na niestacjonarnych zawsze miałam lepszych studentów niż na stacjonarnych. I teraz co? I ci studenci wymusili na pani poszukiwania w tym kierunku? Dokładnie, to znaczy oni mnie mobilizowali. I czego pani się doszukała?00:43:58. 493 --> 00:44:. 477 No się doszukałam, że jemy GMO. Nie jesteśmy tego świadomi, bo producent jeżeli to kryterium 0,9% nie jest przekroczone, to nie musi informować. Mało tego, ponieważ nikt nie sprawdza tego 0,9%, no to nie ma problemu. Problem jest zamieciony pod dywan. Więc do 20% mamy w przetworach mięsnych, w tym co jest mielone. A w tym, co jest nastrzykiwane, czyli w mięsie kulinarnym, czy w szynce, mamy do 4%, nie więcej.
No i jeszcze inne dodatki, do 4% genetycznie zmodyfikowanej soi, bo innej soi nie ma na rynku Europy, czy Stanów Zjednoczonych. Azjaci mają soję fermentowaną. No dobrze, to teraz, to tak, no tak, bo kukurydza w Polsce rośnie, soja nie rośnie, tak? No a jeszcze oprócz tego my otworzyliśmy się ostatnio na. . . na produkty żywnościowe z Ukrainy i na produkty żywnościowe z krajów Ameryki Południowej. Cała awantura o Mercosur, która zakończyła się wielką klapą, właśnie tego dotyczyła. To znaczy produkty z Ukrainy i produkty z Mercosur to jest to samo. Bo te same koncerny biotechnologiczne, holenderskie, niemieckie, izraelskie i amerykańskie funkcjonują i w Ameryce Południowej i na Ukrainie. Ukraina chyba nie ma swojego rolnictwa w ogóle. I teraz łakomym kąskiem jest nasze rolnictwo, zwłaszcza, że rolnicy nakupowali super nowoczesnego sprzętu. Wzięli leasingi.
Wzięli leasingi albo na kredyty. Co prawda mamy nie najlepsze gleby i trochę inny klimat, ale mimo wszystko powierzchnia upraw jest wystarczająco duża. Mamy poza tym stosunkowo mało skażone gleby w porównaniu do Holandii. Danii, Belgii, gdzie bardzo intensywna produkcja rolna miała miejsce, nasze gleby są cztero, może nawet pięciokrotnie mniej skażone. Żywność z Merkosuru będzie niejadalna. Już mówię dlaczego. To również z Ukrainy, jak pani mówi, że to jest to samo. Z Merkosuru transport drogą morską będzie trwał do 14 dni. 9 do 14 dni. Mięso. Po pięciu dniach przechowywania, nieważne czy pakowane próżniowo, czy pakowane w modyfikowanej atmosferze, czy schłodzone w lodówce, traci 30% wartości odżywczej i w pierwszej kolejności utleniane są te najcenniejsze aminokwasy siarkowe.
Więc jeżeli to mięso nastrzykiwane, konserwowane będzie 9 do 14 dni płynęło, a przecież musi być dostarczone do portu, musi być. . . odebrane, a sieci handlowe również muszą mieć czas na sprzedaż, to podejrzewam, że jego wartość odżywcza będzie znikoma. W Norwegii produkują duże i ogromne ilości łososia hodowlanego. I dlatego u łososia wybudowano dwa, jeżeli nie trzy lotniska. I jak się składa dzisiaj zamówienie, to w ciągu 48 godzin ten łosoś trafia do konkretnej restauracji. ale nie płynie przez 9 czy 14 dni. Czyli jest to w miarę uczciwe. No w miarę. Mówię w miarę, dlatego że transport i dostarczenie na stół konsumenta, ktoś zadbał o to, żeby to było szybkie. Natomiast jak ten łosoś jest hodowany i czym jest odżywiony, to jest odrębny temat. To jeszcze rozwijmy to przez moment.
To jest odrębny temat, więc tak wmawiano przez lata całe. że nasi rybacy przetrzebili stan zarybienia Bałtyku. Czy to prawda? Oczywiście, że nie. Nie kto inny jak Duńczycy wyławiają młode rybki i z tych młodych rybek produkują pasze dla producentów łososia w Norwegii. Są filmy dostępne w internecie, można to obejrzeć. Więc nie nasi rybacy, którym skasowano kutry i pozbawiono ich miejsc pracy. Tylko koncerny spowodowały to, że ryb w Bałtyku jest coraz mniej, bo są w takim tempie odławiane, przetwarzane, że nie zdążą się namnożyć. Hodowla łososia to jest jedno wielkie nieporozumienie. Te ryby są zamknięte w klatkach, żyją we własnych odchodach, a żeby w tych warunkach mogły żyć, no to muszą dostawać antybiotyki, sterydy, różne antyoksydanty. Doktorantkę norweszkę, która sprawdziła jakość tego produktu, zwolniono z pracy, zabroniono jej publikować wyników.
Francuzi nakręcili z nią wywiad i rozmowę, więc hodowlane ryby to jest nieporozumienie. Jeżeli zjemy to raz na jakiś czas łososia, nie jemy często chociażby ze względu na cenę, to organizm sobie poradzi, ale małemu dziecku tego nie wolno podawać. Absolutnie. A z mięsem problem wygląda inaczej, bo przecież nie jemy tego kilka razy w roku, tylko jemy kilka razy w tygodniu. Czyli jedzie tym statkiem 14-15, bo przecież do nadbrzeża trzeba też to mięsko dostarczyć. To nie jest też tak, że na statku jest rzeźnia. Rzeźnia gdzieś jest w interiorze, jedzie stamtąd tirem na nadbrzeże, jest załadowany na statek kontenerami, nie kontenerami, w chłodniach, nie w chłodniach, płynie. Do Hamburga, Roztoku i Bóg wie gdzie, bo już Gdańsk i Świnoujście na pewno jeszcze ci będą nie odbierać, no bo po co nam porty.
I co? I mamy to mięso, które już 20 dni, czy tam 21 dni sobie podróżuje. Już Unia zadbała o czas i już zmieniono okres trwałości z 21 do 28, ale urzędnicy unijni są świadomi przekrętu. Bo zastrzegli, że wołowina może być przechowywana 28 dni, ale wówczas za jej bezpieczeństwo odpowiada producent. A jak konsument z Polski może od producenta z Brazylii, z Argentyny, czy jakiegokolwiek innego dochodzić sprawiedliwości? Stare polskie powiedzenie mówi, piszcie na berdyczu. Dokładnie, dokładnie, dokładnie tak. i dziwnym trafem Ekolodzy zapomnieli jaki ślad węglowy ta żywność z Merkosuru będzie generowała. Krowy w Polsce wytwarzają dużo metanu. No tak, bo puszczają bąki, zaprzeproszę. No tak, ale jeżeli krowa byłaby żywiona na pastwisku, nie jadła kukurydzy, bo ten metan powstaje wtedy, kiedy zwierzę ma za dużo węglowodanów, czyli kukurydzy, wtedy by wytwarzały tego metanu mniej.
A ile metanu wydobywa się przy szczelinowaniu, przy wydobyciu gazu? Rup. Nikt tego nie liczył, a w Australii gaz łupkowy się palił, kangury się paliły, pożary i tak dalej. To jest rzeczywistość z matriksa, pozbawiona logiki, pozbawiona sensu w imię interesów korporacji. A my z jednej strony żywieni jesteśmy bajeczkami z muchu i paproci, a z drugiej strony żywieni jesteśmy rzeczami, które nas trują. No i podtruwają. Odtruwają powoli, ale latami i skutecznie, a najlepszym tego dowodem jest tak czterokrotny wzrost zachorowalności na raka jelita grubego w ciągu 30 ostatnich lat. 500-krotny wzrost, przepraszam, wzrost o 500% w grupie 10-14-latków, to są dane statystyczne z amerykańskich baz danych. Pięciokrotny wzrost zachorowalności na nowotwory jelita w grupie 10-14 latków. Boże, u dzieciaków? 3,5-krotny w grupie 14-19 lat i prawie 2,5-krotny w grupie do 20 lat.
Z czego to się bierze? Rak jelita grubego był uważany do niedawna za chorobę ludzi starszych. Z jakości żywności to się bierze, bo mamy tak, z jednej strony mamy mnóstwo chemii, zagrożenia środowiskowe. Fakt, że dla każdego. . . dodatku czy pozostałości określono dopuszczalny poziom, o niczym nie świadczy, bo się oznacza bezpieczeństwo jednego, jedynego składnika. A tych toksyn może być w żywności kilkanaście. Do tego należy dodać niedobór białka i jakość białka. Białko utlenione, zglikowane jest toksyczne, tak samo jak ta chemia, która jest w żywności. Czyli utlenione, no bo długo jedzie, bo konserwowane, bo wakum. Te próżniowe opakowania wcale tak nie zabezpieczają go. Nie, nie zabezpieczają. A na koniec dnia jeszcze leży na półce w supermarkecie. I słyszałem też o nieuczciwych praktykach już handlowców, którzy coś z tymi mięskami jeszcze robią.
Tam myją je, kąpią, coś nacierają. Wraca do zakładów i jest przetwarzany. Nie błagam. Główną przyczyną tego jest sposób żywienia zwierząt. Wszystko się zaczyna na pastwisku. Jeżeli na przykład krowa nie otrzymuje właściwej paszy, W postaci zielonki pastwiskowej, jeżeli w paszy z kukurydzy, soi i zbóż nie ma witamin, no to jakim cudem one mogą się znaleźć w mleku czy w mięsie? Skoro tych witamin jest około 4-5-krotnie mniej, to to mięso automatycznie jest bardziej podatne na utlenianie. Do tego należy dodać długi czas przechowywania, no 28 dni w przypadku wołowiny, ona będzie niejadalna. plus procesy przetwórstwa polegające na dodatku hydrokoloidów wiążących wodę. Takie rozcieńczone produkty z dodatkiem hydrokoloidów i wody są niesmaczne, więc trzeba dodać wzmacniacze smaku. Glutamin nian sodowy najczęściej jest stosowany, jakieś nukleotydy, trzeba dodać barwniki, trzeba dodać aromaty.
Ta żywność nie ma nic wspólnego z żywnością naturalną, biologicznie aktywną, która zawiera witaminy. A na końcu jeszcze wstrzykiwane ta soja i tak dalej, tak? Dokładnie. Modyfikowana genetycznie. Bo innej nie ma. Bo innej soi na rynkach światowych nie ma. Ona zapewnia duże plony. Pani profesor, to co pani mówi brzmi naprawdę zatrważająco. Jak się bronić? Poświęćmy te ostatnie kilka minut naszej rozmowy na to, co my możemy robić. Gdzie szukać ratunku? To znaczy szukać żywności jak najmniej przetworzonej. Nie reagować na reklamy. Ale to już się zmienia, bo 10 lat temu 85% Polaków wierzyło reklamom, a teraz już jest poniżej 60%. Ale co z tego? Ja mówię szukać żywności nieprzetworzonej. Jestem mieszkańcem Ursynowa, to jest dzielnica, gdzie 150-200 tysięcy ludzi tu mieszka. Wielkości Olsztyna.
I nagle się okazuje, że władze miasta zadbały, żeby świetnie funkcjonujący bazarek, gdzie przyjeżdżali producenci rolni. gdzie przyjeżdżali plantatorzy z okolicznych miejscowości, z okolicy 30-50 kilometrów, nagle są ściśnięci dzisiaj na małym tym, nie ma gdzie zaparkować, straż miejska wali mandaty ludziom, którzy na chodniku chcą zrobić zakupy więcej, kupić tych ziemniaków, czegoś tam z tej zdrowo produkowanej żywności, przynajmniej w naszym mniemaniu. Jeżeli ktoś przyjeżdża na stragan i ma tam swoje przez siebie wyhodowane. . . rośliny, produkty, no to gwarantuję, to przynajmniej jest domniemanie, że tam jest wszystko okej. Na pewno ich nie przechowuje 28 dni, bo by mu się zepsuły. No tak, ale się okazuje, że nagle to komuś przeszkadzało. Ten bazarek został ograniczony do jakiejś malutkiej przestrzeni i wygląda na to, że nikomu nie zależy, żeby mieszkańcy Warszawy odżywiali się zdrowo.
Oczywiście, że nikomu nie zależy, bo przecież. . . Nasze zdrowie to jest mega biznes. W czasach przełomu z budżetu państwa wydawano tylko 30 miliardów na opiekę zdrowotną, a teraz 240 oficjalnie. A ile wydajemy z własnej kieszeni? Bo przecież jeżeli komuś ze skręconą nogą czy z urwanym ścięgnem na kolanie się proponuje termin leczenia za 3-4 miesiące, to wiadomo, że pójdzie prywatnie. wyłoży dwadzieścia, dwadzieścia czy dwadzieścia kilka tysięcy na operację, bo nie będzie czekał tyle czasu. Nie wiem, ile z własnej kieszeni wydajemy. Sądzę, że około trzystu miliardów rocznie nasza służba zdrowia pochłania, nie mniej niż trzysta miliardów, bo dwieście czterdzieści oficjalnie, a dwadzieścia kilka jest długu. To powiedzmy, gdzie te miliardy trafiają? No bo tak, bo szpitale zadłużone. . . No to jest dobre pytanie.
Gdzie one trafiają? A może na obowiązkowe szczepionki dziesięć sztuk? na COVID-a, tyle Unia Europejska zakupiła na każdego statystycznego mieszkańca Unii Europejskiej. A może na szczepionki, które w ogóle nic nie dają, a serwuje się jej dzieciom w ilości kilkadziesiąt razy, a najlepiej tak jak w Stanach Zjednoczonych, podobno już do 80 doszli. Nie wiem, gdzie te pieniądze trafiają. Wiem, że służba zdrowia funkcjonuje coraz gorzej. Coraz gorzej. Na oprócz tego są te ciągłe zmiany listy leków refundowanych. I ten lobby, zostawmy, to jest w ogóle inny temat, wróćmy jeszcze raz. Zatrwożyło mnie też to, co pani powiedziała o nauce, że nauka zdradziła00:57:58. 308 --> 00:58:. 308 to,00:58:. 308 --> 00:58:03. 269 że ci naukowcy, którzy mieli dbać o nasze bezpieczeństwo, robili badania, nagle z tymi badaniami zaczęli coś chochlować.
Wspominała pani o takim profesorze francuskim, który zrobił doświadczenie na myszach. Na szczurach. Jak to doświadczenie wyglądało? W 2007 roku ukazała się wspaniała praca, w której wykazano rakotwórcze właściwości sojgenetycznie modyfikowane. Wcześniej, czyli we wczesnych latach 2000, Francuzi byli głównym oponentem przeciwko GMO. Nasz rząd też podpisał. Zadeklarował się, że nie wpuści GMO, więc zmieniono kryterium i GMO zniknęło. Profesor Serralini w czterech grupach szczurów stosował soję tradycyjną. W trzech grupach szczurów soję genetycznie modyfikowaną. Jedna to była odmiana, która wytwarzała toksynę betę. 00:58:58. 252 --> 00:59:. 869 To jest toksyna, która zabija owady. To znaczy, mówi się, że odstrasza, ale jej działanie polega na perforacji jelit, na niszczeniu układu pokarmowego owadów, gryzoni. No i one po prostu padają, więc nazywając rzeczy po imieniu, ta toksyna zabija gryzonie i owady. Czyli roślina produkuje toksynę, tak? Która zabija.
która jakby reguluje populację szkodników, które jej zagrażają. Tak można powiedzieć? Dokładnie. To była jedna grupa. Druga grupa to były zwierzęta karmione soją odporną na randap. Randap to jest taki totalny hermityzm, który wypala wszystko, co jest żywe w ziemi. Nie tylko chwasty, ale i mikroflorę glebową, helatuje związki mineralne i on zapewnia lepsze plony, ale tylko przez dwa pierwsze lata, a potem te plony są. . . Coraz, coraz to gorsze. Pani profesor, muszę tu przerwać. Czyli jeszcze raz. Modyfikacja tych upraw, soi w tym wypadku. 01:00:. 784 --> 01:00:06.
206 tam pewnie kukurydzy też i tak dalej, nie idzie tylko w tym kierunku, żeby większe plony uzyskać, żeby więcej z hektara dostać, znaczy żeby te, no nie wiem, te owoce czy nasiona były coraz większe, ale również to, żeby dane uprawy, dane rośliny zabezpieczyć albo uodpornić na działanie. straszliwie toksycznych substancji, którymi one są traktowane w procesie wzrostu. Tak? Tak, bo to zapewnia większe plony. Bo jak nie ma chwastów na polu, to są większe plony czy kukurydzy, czy soi. Im mniej owadów, tym większe plony, bo owady potrafią szkodzić, jadać. Czyli cwaniaczki wymyślili sobie, że można wyprodukować, zmodyfikować daną roślinę. Tak, żeby jej ten randap, który zabija wszystkie chwasty, jej nie zabił. Tak, dokładnie. Wszczepione są odpowiednie geny i ona jest niewrażliwa na randap. To ogranicza ilości zakres prac polowych. Się wsiewa i się ma.
Nie trzeba dbać o to, żeby plenić chwasty, które też pobierają przecież składniki z gleby. Tylko na koniec dnia ten produkt uzyskany, to trudno nazwać plonem, Ten produkt uzyskany w ten sposób trafia do paszy zwierzęcej, potem w białku mleka albo w mięsie trafia do naszego organizmu. No nie, tak, niezależnie od tego, że w białku mleka czy mięsa lektyny i te wszystkie szkodliwe składniki są, ale soja jako taka też jest stosowana w branży spożywczej. Nie wiem w jakich ilościach importujemy. 0,90% mówiliśmy. Nie, 0,90 to jest to kryterium, które gwarantuje, że produkt nie jest GMO. W przetworach mięsnych mamy do 20% soi genetycznie modyfikowanej i do 4% w mięsie nastrzykiwanym, w szynkach, bekonach i w tym, co nie jest mielone.
Czyli na koniec dnia ten randap tam się znajdzie? Nie może się nie znaleźć, bo nie wyparuje. Więc producenci zadbali o plony, o mniejszy nakład pracy, zadbali o odpowiednie ceny, bo cena soi regularnie rośnie. A nikt nie pomyślał o konsumentach. I wracając do profesora Seraliniego. A przepraszam, jeszcze po drodze byli politycy, którzy te normy ondulowali. Politycy najczęściej przyklepują to, co im naukowcy podkładają. A naukowcy ich postraszą i ci. . . A naukowcy po prostu, przynajmniej w Polsce, bo ja proces zatwierdzania genetycznie modyfikowanej sobie śledziłam. Od 2010 roku, notabene dzięki świętej pamięci profesorowi Stanisławowi Wiąckowskiemu, który pracował nad tym, również w Stanach pracował jakiś czas i przysłał mi wszystkie swoje książki, żeby01:02:58. 941 --> 01:03:. 941 popularyzować tę wiedzę. 01:03:. 941 --> 01:03:06.
738 Napisaliśmy wspólnie kilka publikacji, no więc riposty biotechnologów sprowadzały się do tego, że ja się nie znam, no bo jestem przypisywana do technologii mleczarskiej, a z profesora Wiąckowskiego usiłowano zrobić oszołoma, bo. . . To towarzystwo nigdy nie dyskutuje na argumenty, jeżeli to na inwektywy. To wróćmy do profesora Seraliniego. Tak jak wspomniałam, jedna grupa dostawała soję BT, druga soję RR, a trzecia grupa doświadczalna dostawała soję BT i RR, czyli najbardziej toksyczną. I grupa kontrolna otrzymywała soję tradycyjną. W tych trzech grupach otrzymujących soję. . . Genetycznie modyfikowaną, zaobserwowano gwałtowny wzrost zachorowalności na nowotwory, wszelakie, od wątroby, poprzez wszystkie narządy wewnętrzne, trzustka,01:03:59. 030 --> 01:04:. 428 nerki i mózg. 01:04:. 834 --> 01:04:07. 530 Profesor Seranini sporządził doskonałą dokumentację badawczą w postaci zdjęć tych biednych zwierząt. Niektóre miały więcej guzów, trzy razy więcej guzów nowotworowych niż same warzywy.
Uzupełnił to badaniami histopatologicznymi poszczególnych tkanek. Przedstawił dowody na to, że ani soja BT, ani soja RR, a tym bardziej soja BT i RR nie powinny się znaleźć w diecie człowieka. I ta praca w ciągu kilku tygodni została wycięta przez redakcję, wykasowana. To znaczy opublikował i? Opublikował, po czym redakcja zostawiła tytuł. tytuł, zostawiła autorów, natomiast tekst został zaciemniony i po przekątnej, dużymi literami napisano wycofano z druku. Dlaczego? No właśnie, to jest dobre pytanie. Dlaczego? Bo to godziło w czyjeś interesy. 01:05:. 165 --> 01:05:01. 907 To był 2007 rok. Pani zdążyła tą pracę skopiować.
Ja zdążyłam ją zgrać, a studenci, jak kazałam im tą pracę zgrywać, no to się ze mnie śmieli, że przesadzam, ale po miesiącu czy półtora przyszli z prośbą, żeby im, jeżeli zgrałam, to żeby im to udostępnić, bo oni nie wierzyli w takie praktyki. No ale młodzi. . . Już nie znaleźli. Już jej nie było. To znaczy był tytuł i byli autorzy i koniec, i nic więcej. Czyli miała pani intuicję, żeby szybko to. . . I chyba za czwartym razem. . . albo i piątym, uzyskałam z redakcji odpowiedź. Dlaczego wycofano? Jaka była odpowiedź? Bo liczebność zwierząt w grupach doświadczalnych na końcu doświadczenia była inna niż na początku.
Czyli krótko mówiąc, żywe szczury na początku doświadczenia miały odwagę paść w trakcie doświadczenia i liczba sztuk się nie zgadzała, co sprawiło, że analiza statystyczna nie mogła być dokonana z tego wniosek, że analiza statystyczna wyników jest ważniejsza od wszystkiego innego. W takich realiach żyjemy. A to, że szlak trafił dlatego, że były tak traktowane tą soją modyfikowaną, to nikogo już to nie interesuje. Ja myślę, że koncerny zadbały o to, żeby ta praca została usunięta, bo profesor Celalini napisał, oczywiście działał w zespole kilkanaście podobnych publikacji. o tym, jak te nasiona się roznoszą, że nie może być, że po jednej stronie miedzy jest uprawa GMO, a po drugiej tradycyjna, bo to jest niewykonalne. A nam wmawiano, że wystarczy 10 metrów odległości i nie ma problemu. To jest osobny temat. Pani profesor, podsumujmy. Podsumujmy.
Mleko i przetwory mleczne. Tak. Oczywiście. I należymy do pokolenia, kiedy w naszym dzieciństwie. . . Mleko było dystrybuowane w wielkich baniach i takim czerpakiem mama do konewki dostała od sklepowej, płaciła, szła do domu, robiła nam owsiankę czy cokolwiek. Dzięki Bogu żyjemy, ja się czuję zdrowo, pani też widzę w kwitnącym formie. Czyli to mleko mimo tych przemysłowych sposobów pakowania i dystrybucji nie straciło swoich właściwości. Z całą pewnością pod względem mikrobiologicznym mleko wyprodukowane w zakładzie mleczarskim, poddane procesowi pasteryzacji jest bezpieczniejsze niż to, na którym się chowaliśmy. Chociaż zaletą tego czerpanego z konwi było to, że zawierało mnóstwo bakterii i już po parunastu godzinach zamiast mleka mieliśmy mleko zsiadłe. Dobrze. A dzięki tej mikroflorze, która w tym mleku była. Nasz układ odpornościowy musiał funkcjonować, bo nie miał wyboru. A skoro musiał, no to był efektywny. 01:07:58.
190 --> 01:08:. 830 No i nasza obecność tutaj potwierdza to, że był efektywny. Czyli mleko tak, masło tak, oleje nie, sól, uwaga, z solą mówiliśmy. Tylko kłodawska, himalajska pod warunkiem, że nie jest wzbogacona w jodan i w antyzbrylacz, bo na opakowaniu jest antyzbrylacz. I ostatnia rzecz, kwestie soi modyfikowanej. Uwaga, bo ona może być w różnych produktach. Ona jest w 360 produktach, bo usiłowałam studentom przedstawić, ale stwierdziłam, że jak zacznę te produkty wymieniać, to dwie godziny wykładu idą w bok. To już zapraszam Panią na następny wykład, na następne spotkanie. Natomiast teraz powiedzmy tylko. . . Gdzie należy się wystrzegać tych, gdzie one najczęściej występują, w jakich grupach produktów ta soja modyfikowana może być? Znaczy soja jest dodawana do wszystkich deserów, do mąki, czyli jest w pieczywie.
Największej ilości zużywa przemysł spożywczy, bo jeden kilogram koncentratu, czyli izolatu sojowego,01:08:58. 391 --> 01:09:. 297 zastępuje pięć kilogramów mięsa. 01:09:. 969 --> 01:09:04. 094 A tona soi kosztuje poniżej 1700 złotych. Tej z Ukrainy, bo ta, która przypływa. Z Ameryki Południowej jest w sądze droższa, bo koszty transportu trzeba doliczyć, ale niekoniecznie musi być droższa. Więc największe ilości są w przetworach mięsnych. W mięsie, które kupujemy jako nieprzetworzone jest jej do 4%. A jak ona tam się znalazła? Mięso jest nastrzykiwane. Oprócz tego w paszach była. Mięso jest nastrzykiwane, oprócz tego, że była w paszach, to mięso jest nastrzykiwane, no bo. . . Nie ma nic tańszego niż woda. Jeżeli do mięsa się doda około 70-80% wody związanej przez hydrokoloidy, to w tej sytuacji ta soja genetycznie modyfikowana pełni funkcję hydrokoloidu.
Jeżeli się to zabarwi, dosmaczy, to. . . 01:09:53. 752 --> 01:10:. 240 To udaje to produkt naturalny, no bo każdy kto kupuje mięso na wagę, no to traktuje01:10:. 240 --> 01:10:02. 240 to jako nieprzetworzone, bo nie wie o tym, że takie praktyki są stosowane, więc trzeba po prostu dywersyfikować zagrożenia. Ponieważ nie wiemy jak długo mięso w sklepie, w zalewie i w folii leży, no to bezpieczniej kupić od producenta, no ale w Olsztynie też na rynku w sobotę się nie da zaparkować, bo ludzie są jednak świadomi. I producenci przywożą swoje świeże. . . produkty, ale jaki jest udział tych świeżych produktów w rynku? 5%? Podejrzewam, że mniej.
Pani profesor, czyli jedyną rzeczą pozytywną, czy taką trochę dającą nadzieję jest to, że rośnie nasza świadomość, że dzięki takim odważnym naukowcom jak pani mamy wzrost świadomości i ta perspektywa nasza się trochę zmienia. I oby dzięki naszemu podcastowi, dzięki takim rozmowom, ta świadomość prozdrowotna i to, jak dalece jesteśmy oszukiwani, na co jesteśmy narażeni, wzrastała. Bardzo Pani dziękuję. Cieszę się z Pani obecności tutaj i od razu już teraz namawiam na następne spotkanie. Będziemy to ustalali. Pani profesor Grażna Cichosz, wielkie brawa i tutaj we wszystkich domach, które nas oglądają, ludzie. Stają na baczność i wiwatują. Dziękuję serdecznie. Ja też dziękuję za uwagę. A ja pani dziękuję za odwagę. Dzięki odwagę. Ja niczym nie ryzykuję. No właśnie, może tu jest ta tajemnica. Pani Grzeszno, bardzo, bardzo dziękuję. Dziękuję bardzo. .
Informujemy, że odwiedzając lub korzystając z naszego serwisu, wyrażasz zgodę aby nasz serwis lub serwisy naszych partnerów używały plików cookies do przechowywania informacji w celu dostarczenie lepszych, szybszych i bezpieczniejszych usług oraz w celach marketingowych.